11 Listopada 68

Na końcu ulicy 11 listopada, utworzonej około roku 1875 jako drogi rozgraniczającej tereny wojskowe i cywilne wznosi się niewielki budynek. Do roku 1918 nosił adres Śliwicka 32, zaś posesję oznaczono numerem hipotecznym 1213.
Budyneczek mieścił Rogatkę Bródnowską – wybudowana w pierwszej kolejności wraz z tzw. Rogatką Stalową, zlokalizowaną na końcu ulicy Stalowej, w miejscu jej przecięcia się z Koleją Nadwiślańską. Oba te pawilony wzniesiono w pierwszej kolejności po zmianie granic miasta z dniem 1 stycznia 1891 roku. Ogłoszono to w lipcu 1892 roku, kiedy zamknięto dawną Rogatkę Wileńską przy dworcu Petersbursko-Warszawskiej Kolei. Budowę wszystkich nowych rogatek kosztem 18 tysięcy rubli sfinalizowano do końca roku 1895.


Budynek rogatki jako obiekt cywilny, i cywilnej władzy podlegający, nigdy nie miał związku z pobliskim kompleksem koszar 2-go Orenburskiego Pułku Kozaków, który wzniesiono w latach 1897-1899, ani też nieco bardziej oddalonych koszar dwóch rezerwowych pułków piechoty, którym koszary budowano w 1892-1893.
Nie jest pewne, czy budynek przy ul. 11 Listopada 68 nie był powiązany z budową ukończonej w roku 1896 roku bocznicy kolejowej (szerokotorowa, długości około 1 wiorsty) do wojskowych magazynów zbożowych w zarządzie Praskich Zakładów Intendentury. Odchodziła ona od głównej linii kolei obwodowej, między rozjazdem „Wisła” przy rogatkach petersburskich i wojskowej stacji „Praga”, przy skrzyżowaniu linii obwodowej i linii Warszawsko-Petersburskiej. Przed jej torami w późniejszym okresie zamontowano szlabany, zamykające ruch samochodów.
Ulicy Szwedzkiej wówczas jeszcze nie było; choć okoliczne grunty były rozparcelowane, sama ulica i jej zabudowa zaistniały na dobre dopiero w pierwszych latach XX wieku. Nie było także ukończonego w roku 1908 wiaduktu kolejowego, oraz przeprowadzonej wiele lat po drugiej wojnie ulicy Stefana Starzyńskiego. Okolica była dość pusta.
Dzięki Planom Lindleya wiadomo, że pierwotnie na posesji znajdowały się cztery budynki, z czego trzy murowane. Poza budynkiem drewnianym, zapewne gospodarczym, wszystkie trzy przetrwały wojnę; dwa z nich rozebrano w późniejszych latach – zapewne w związku z przeprowadzeniem oddanej do użytku w roku 1959 ulicy Stefana Starzyńskiego, będącej częścią trasy Mostu Gdańskiego.
Budynek rogatki, zachowany do dziś, zrealizowano na podstawie typowego projektu wykorzystanego także podczas budowy rogatki przy ulicy Radzymińskiej czy u zbiegu ulic Podskarbińskiej i Grochowskiej. Główną fasadę, od strony ulicy 11 listopada, pięcioosiową, ozdobiono dwukondygnacyjnym ryzalitem środkowym mieszczącym otwór wejściowy. Górna partia ryzalitu ma formę szczytu zamkniętego łukiem archiwolty, którego pole wypełnił okulus – okrągłe okienko, obecnie niedbale zamurowane. Zamurowane są także zdwojone okienka strychu, po dwa nad każdym z okien.
Stosunkowo obfity detal architektoniczny – gzymsy, pilastry, uszakowe opaski okien – wykonano przy użyciu profilowanych cegieł i dachówki, która ozdobiła także gzymsy i rzeczony okulus. Drzwi wejściowe zniszczono kilkanaście lat temu, gdy w pawilonie rozpoczął działalność skup złomu – by uprzyjemnić życie bezdomnych zbieraczy puszek po piwie wykonano także nieco kuriozalny, betonowy podjazd dla wózków.
Tylna elewacja została ukształtowana nieco inaczej. Liczy tylko cztery osie, z czego na drugiej ulokowano drzwi, do dziś oryginalne i zachowane. Oryginalne sa także schodki przy wejściu.
Boczne elewacje, ozdobione blendami w uszakowych oprawach, liczyły po cztery osie, rozdzielone parą pilastrów. Ot, rogatka.
Jeśli spojrzeć na ten budynek z punktu widzenia typologii, jest to całkiem inna architektura niż projektowane przez Jakuba Kubickiego pawilony rogatek z początków XIX wieku. Nasza rogatka, na swój sposób surowa, w zakresie kompozycji fasady wykazuje pewne podobieństwo kordegardy Pałacu Potockich przy Krakowskim Przedmieściu 15, i stąd czasem mylnie bywa zwana kordegardą. Bardzo podobny układ ma również elewacja Rogatki Wolskiej w Krakowie, choć tam mamy do czynienia z budynkiem piętrowym. Na tle bardziej ozdobnych a zachowanych rogatek w Warszawie, Płocku, Radomiu czy Kaliszu praska rogatkę wyróżnia skromność i prostota. Jednak to nie tylko walory architektoniczne, ale głównie historia świadczą o wartości tego pawilonu.
Po roku 1916 i inkorporacji przedmieść budynek utracił swą pierwotną funkcję. W zabudowaniach rogatki istniał zakład kamieniarski pana Brodatego, zapewne specjalizujący sie w produkcji żydowskich macew na pobliski kirkut – funkcjonująca w literaturze wzmianka o miejskim składzie kamienia nie jest zbyt precyzyjna. Wielce prawdopodobne, że badania archeologiczne na pierwotnym terenie tej posesji, dziś już w dużej mierze znajdującym się pod jezdnią ulicy Szwedzkiej, zaowocowałyby odnalezieniem w gruncie dużej ilości kamiennych odprysków a może i zniszczonych narzędzi – śladów działalności zakładu kamieniarskiego.
Być może jednak są tam też inne ślady, związane z okresem kwiecień 1944 – wrzesień 1945. W tym okresie, po zajęciu Pragi przez oddziały Armii Czerwonej, w budynku rogatki działał Sowiecki Trybunał Wojenny złożony z trzech funkcjonariuszy NKWD. Jak wspominał walczący wiele lat o pamięć o tym miejscu a zmarły niedawno pan Hubert Kossowski ze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, wszystkich schwytanych podejrzanych przesłuchiwano na miejscu, tam także wykonywano wyroki. Według rożnych relacji pomordowanych miano grzebać na zboczach pobliskich nasypów kolejowych, terenie dawnego cmentarza cholerycznego, oraz być może terenie tej, i okolicznych posesji.
W książce „Cień od Wschodu” Hubert Kossowski pisze jednak, że budynek rogatki „wzniesiony był w końcu XIX stulecia jako integralna część koszar”, co z sposób oczywisty stoi w sprzeczności z faktami historycznymi. Trudno dać w pełni wiarę także przytoczonemu świadectwu Pana Zygmunta Kaczora, mieszkańca pobliskiej kamienicy wykorzystywanej przez NKWD na kwatery. Według niego, w budynku przy ul. 11 Listopada 68 mieszkała do śmierci matka „kata Trójmiasta” – Stanisława Kociołka. Nie mogę jakoś uwierzyć, że ważny partyjny prominent nie był w stanie znaleźć dla swojej matki lepszego mieszkania niż zimny, pamiętający cara Mikołaja II niedogrzany pawilon z przeciekającym dachem.
Odrzucam też hipotezę o tajemnym tunelu wiodącym do koszar; koszary a rogatka to obiekty o odmiennej administracji i historii; ponadto tunel taki w sposób oczywisty musiałby kolidować z kanałami kanalizacji, biegnącymi pod jezdnią ulicy 11 listopada.
Ani samego budynku, ani okolicznych posesji nie przebadano dotąd w sposób dający pewność co do prawdziwości tych relacji. Decyzją z 5 marca 2010 pawilon rogatki wpisano do rejestru zabytków (nr. A- 903); stał się zabytkiem chronionym przez prawo. Oczywiście w teorii, bo od tego czasu stan budynku znacząco się pogorszył. Ceglane gzymsy kruszeją, korzenie drzewa od strony ulicy niszczą fundamenty pawilonu. Cała ochrona tego zabytku polega na tym, że jest zamknięty na klucz. Również Instytut Pamięci Narodowej, który dostępu do rogatki broni jak lew, nie przeprowadził na tym terenie żadnych badań.
W dniu Żołnierzy Wyklętych, 1 marca 2013 na ścianie rogatki odsłonięto tablicę, wykonaną z inicjatywy Ogólnopolskiego Komitetu Pamięci ks. Jerzego Popiełuszki. Wyryto na niej inskrypcję: „W hołdzie bezimiennym żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego zamordowanym przez NKWD w latach 1944 – 45”.
Nie jestem jej entuzjastą. Inskrypcję uważam za zbyt ogólnikową, bo brak tam jakiegokolwiek odniesienia do historii tego miejsca – ani słowa o rogatce, ani słowa o trybunale. Mało fortunne jest też jej umiejscowienie – należało chyba raczej zamocować ją w którejś z blend bocznej fasady.
Domysły i hipotezy na temat rogatki mogą przerwać tylko wnikliwe badania, jednak pamiętać należy o szeregu dokonanych po wojnie przekształceń. Dwa z trzech budynków na posesji rozebrano, dużą jej część zabudowano, zaś za budynkiem znajduje się kanał do naprawy samochodów. Więc tam kopano, wzniesiono także niewielką dobudówkę. Niczego jednak to nie dowodzi, poza tym, że kontekst archeologiczny został naruszony. Również przed budynkiem istnieją jakieś podziemne struktury, może instalacje – świadczy o tym obita blachą klapa od strony ulicy 11 listopada. Trudno ustalić z jakiego okresu pochodzi ogrodzenie, jednak faktem pozostaje, że jako słupków użyto odcinków szyn kolejki wąskotorowej.
Tak czy inaczej, rogatka jest już liczącym 120 lat zabytkiem, i wymaga pilnego remontu.