Ząbkowska 7

Posesja przy Ząbkowskiej 7/nr. hip. 204 ma długą i barwną historię. Już w roku 1821 istniał na niej dom Grzegorza Murawskiego oraz tylna oficyna poprzeczna i pomocnicze zabudowania ulokowane wzdłuż wschodniej granicy działki.Przed połową XIX stulecia posesja przeszła w posiadanie Emanuela Kabatnika, syna praskiego
rzeźnika Feliksa Kabatnika, zamieszkującego na posesji Targowa nr. hip. 151, obecnie Targowa 62. Kabatnik posesję sprzedał po upływie niespełna dekady; już w końcu lat pięćdziesiątych należała do Abrahama Sylberfadena. Sylberfaden był właścicielem posesji kilkanaście lat. Około roku 1877 odsprzedał ją Teresie Rudolph (niektóre źródła podają wersję spolszczoną ­ Rudolf), wówczas także właścicielce sąsiedniej posesji 203 (obecnie Ząbkowska 3 i 5). Teresa Rudolph w tym samym roku odsprzedała ją Szmulowi Kalinie, synowi mistrza waciarskiego Eliasza Kaliny, mieszkającego przy Targowej 161/2, wg dzisiejszej numeracji ­ Targowej 42. W taryfach nazwisko Kaliny pojawia się po raz pierwszy w roku 1879. Należy przyjąć, że natychmiast po zakupieniu parceli przystąpił on do budowy kamienicy.


Dwupiętrowy dom frontowy otrzymał szeroką jedenastoosiową fasadę z balkonami pierwszego pietra na trzeciej i dziewiątej osi. Na drugim piętrze balkon pojawił się na osi środkowej ­ szóstej. Okna na obu kondygnacjach otrzymały sztukatorskie oprawy, na pierwszym piętrze nieco bogatsze. Wsparte na żeliwnych wspornikach balkony otrzymały koszowe balustrady.
Równocześnie z kamienicą Szmul Kalina wzniósł oficyny wzdłuż prawego i tylnego boku działki, jednotraktowe i również dwupiętrowe. Ten stan rzeczy trwał około dekady. Przed rokiem 1889 nadbudowano piętro nad domem frontowym i oficyną boczną. Z planu Lindleya wynika, że na przełomie stuleci istniały tu zabudowania drewniane, usytuowane wzdłuż lewego boku działki. Warto jednak odnotować, że nieco wcześniej, około roku 1895 Szmul Kalina zmarł; po tej dacie w taryfach widnieje nazwisko Gołdy Kalina ­ zapewne wdowy po Szmulu. Z okresu, w którym domem zarządzała pani Gołda pochodzą najpełniejsze dane jeśli chodzi o jego użytkowanie.
Rok 1896 przynosi informacje o lombardzie Pinkusa Berlinerblaua. Przedsiębiorca ten prowadził także magazyn bielizny i towarów galanteryjnych przy Nowym Świecie 31.
Kolejne informacje pochodzą już z początków XX wieku: w roku 1908 w kamienicy działał sklep spożywczy Tauby Grundstein oraz herbaciarnia Abrama Grossingera, która zadomowić się miała w kamienicy aż roku 1939.
Mieszkańcami kamienicy byli w początkach stulecia niemal wyłącznie Żydzi. Działał w niej prywatny dom modlitwy Tobiasza Eisena, odnotowany w roku 1908.
W księgach adresowych znalazłem piekarza Wolfa Wodnera, ze znanej piekarskiej rodziny.
Wodnerowie mieli piekarnię przy Brukowej nr. hip 391 już latach 70 ­ tych XIX wieku, zaś fach
przechodził z ojca na syna..
Inni mieszkańcy kamienicy z tego okresu, których nazwiska udało mi się ustalić to stolarz Szerokość Kaufman, jubiler Majer Stockfisz, kamasznik Boruch Rybojad, handlująca Basia Mandel czy malarz pokojowy Abraham Hurwicz. Osobno wymieniam handlującą Szaję Kalinę ­ zapewne córkę Szmula, oraz szewca Ignacego Burdeckiego i handlującego Bolesława Kraszewskiego ­ jedynych nie żydowskich mieszkańców. W kamienicy mieszkali także Grossingerowie, właściciele herbaciarni działającej w przyziemiu.
Około roku 1910 Golda Kalina zmarła; jej spadkobiercy sprzedali posesję Abramowi Nickinowi ­ kupcowi z ulicy Zimnej, oraz Herszowi Najchausowi, właścicielowi kawiarni przy Franciszkańskiej. Tuż po zakupieniu posesji Abram Nickin dodał czwarte piętro nad kamienicą frontową i wybudował również czteropiętrową oficynę po lewej stronie podwórza. Projektantem przeprowadzonej nadbudowy był architekt Karol Kuczyński.
W kolejnych latach herbaciarnia Grossingerów przeszła na własność córki założyciela ­ Perli. Prócz niej w latach 20­ tych w kamienicy działał sklep z obuwiem Abrama Zylberszteina, który był także  właścicielem wędliniarni; skórami handlowała Pesa Wassercug, naczynia kuchenne oferował Jankiel Radoszyński, sklep meblowy prowadził Abram Fryd. Konfekcję dziecięcą można było nabyć u krawca Daniela Izydora, zaś ostrzyc włosy u fryzjera Hersza Lewkowicza.
W kolejnej dekadzie w spisach pojawiają się zarówno nowi mieszkańcy jak i też nowe firmy.
Zakład krawiecki Izydora Daniela przejął jego syn ­ Jozef Daniel; herbaciarnia przeszła na własność Srula Joska Grossyngera, jednak działała bite trzydzieści lat! Nowym zakładem była odnotowana w roku 1938 pracownia szyldów Abrama Rozenkiera.
Dość interesującym punktem w historii kamienicy wydaje mi się wymienione w spisie z roku 1938 Pierwsze Żydowskie Biuro Pogrzebowe w Polsce „Wieczność” („Necach Woemet”) pod kierunkiem M. Pinkierta. Była to filia zakładu pogrzebowego utworzonego w połowie lat 30 ­ tych przy ul. Grzybowskiej 24.
Kamienica wyszła z wojny bez szwanku. Podczas okupacji na podwórzu wybudowano zachowaną do dziś kapliczkę w typie przedsoborowego ołtarza z figurą Maryi, wtórnie zadaszoną i zamykaną na kratę. W aktach BOS określono kamienicę jako „nadającą się do remontu”, w okresie powojennym jednak została skrajnie zdewastowana przez komunalną administrację: zerwano balkony, skuto wszystkie tynki. W latach 2001 ­ 02 z inicjatywy varsavianistów Jarosława Zielińskiego i Janusza Sujeckiego przeprowadzono remont pięciu domów przy początkowym odcinku ulicy. W przypadku kamienicy nr 7 dysponowano źródłem ikonograficznym ­ zdjęciem wykonanym około roku 1918, przedstawiającym jednak tylko fragment budynku. Na jego podstawie w pracowni architektów Dariusza Hyca i Henryka Łaguny udało się odtworzyć precyzyjnie detal parteru, pierwszego i drugiego piętra.
Wystrój wyższych kondygnacji jest czystą hipotezą. Być może błędną ­ opaski okien na trzecim piętrze są identyczne jak na drugim; nie sądzę, by pierwotnie tak było. Ostatecznie kamienica wygląda zbyt jednolicie, zatarto ślady trzech faz jej powstawania. Dużym plusem są odtworzone drewniane okiennice oraz wrota przejazdu bramnego; także powrót balkonów, których wzór skopiowano z kamienicy Weichenberga przy Brzeskiej 3. Podczas remontu wyburzono jednak bardzo zniszczoną oficynę, wybudowaną wzdłuż prawego boku działki przez Szmula Kalinę równocześnie z kamienicą frontową.
Wyremontowana kamienica cieszyła oko 20 lat. Na jesieni roku 2012 na sąsiedniej posesji firma Nordic Capital Management rozpoczęła budowę nowego apartamentowca, ukończonego w roku 2014. W toku prac znacznie uszkodzono domy pod numerami 3 i 7, na ścianach pojawiły się głębokie  pęknięcia. Co prawda wykonawca miał usterki usunąć, jednak póki co stanęło na wypełnieniu szczelin pianką, i zamontowaniu ochronnego daszka na kamienicy Władysława Sikorskiego pod nr 3. Wyremontowano za to w ostatnim czasie klatkę schodową w domu frontowym. O ile nowe stopnie schodów są z pewnością solidne, to poręcze sknocono ­ po rozmontowaniu i ponownym, niedbałym zmontowaniu okazało się, że cześć wsporników jest za krotka ­ tu i owdzie dospawano wiec odcinek stalowego pręta.. Wygląda to kiepsko, ale przynajmniej klatka jest czysta i bardzo zadbana. Stojąc przed kamienicą warto zwrócić uwagę także na „podłogę miasta” ­ w chodniku zachował się właz
studzienki telekomunikacyjnej PAST.